4/02/2018

dona nobis pacem

Wielkanoc w Chorwacji. Ponoć w Polszy pogoda okropna, tutaj było całkiem zacnie - wczoraj słonecznie, acz wietrznie jak diabli, a dziś idealnie. Nie powiem - dziwne to uczucie spędzać święta z dala od domu. Zwykle ma się dość tych wszystkich rytuałów, sprzątania, kupowania, gotowania, zapraszania gości. Ale jednak kiedy jest to niemożliwe, jakoś tego brak. Niemniej jednak, Wielkanoc tutaj była jedną z lepszych. W piątek udałam się do Kauflanda, ponieważ z tutejszego Lidla wycofali mi mleko sojowe. Pojechałam tam z wszystkimi naszymi butelkami i puszkami, więc robiłam hałas jak rasowy złomiarz. W Kauflandzie jak w Polsce przed Świętami - wszyscy mieli wielkie koszyki wszystkiego. Ja też... Więc w sobotę musiałam pół dnia gotować, żeby się całe to jedzenie nie zmarnowało. W niedzielę rano poszłam na mszę z powodów nawet nie tyle religijnych, co kulturoznawczych. Poszłam do kościoła św. Piotra i Pawła, zwanego katedrą, choć katedrą tak naprawdę nie jest. Ludzi mnóstwo, a ceremonia prawie niczym nie różni się od polskiej. Mogłam modlić się w swoim języku i brzmiało to bardzo podobnie. Choć homilii oczywiście nie zrozumiałam. Ludzie weseli, składali sobie życzenia, ubrani w najlepsze ciuchy. Wszystko jak u nas, jedyna różnica w - że tak powiem - pozycji modlitewnej: tu rzadko kto klęka, w najważniejszych momentach mszy ludzie stoją. Nie wiem, dlaczego w Polsce klękamy, zapewne tradycja. Bo nie chcę brnąć w teorie, że lubimy być patetyczni. Mam nadzieję, że nie. Popołudnie spędziłyśmy w schronisku, wyprowadzając psy na spacer. Psy dostały od nas przekąski, anarchiści ze schroniska też.
Dziś zapakowałam całe moje jedzenie, Alli upiekła chleb, skrzyknęłyśmy ludzi i zrobiliśmy dłuuuugi piknik nad rzeką. Była nas, o dziwo, cała gromada. Siedzieliśmy, jedliśmy, gadaliśmy o mnóstwie rzeczy, począwszy od wysokości obcasów, skończywszy na stosunku do uchodźców. Była Finlandia, Polska, Turcja, Włochy, Słowacja, Macedonia, Francja i Rumunia. Mało kto mówi dobrze po angielsku, ale jakimś cudem się rozumiemy. Może to kwestia dobrej woli. Więc tytułem świątecznych życzeń - życzę nam wszystkim więcej dobrej woli na co dzień, w relacjach z ludźmi i z nami samymi.

2 komentarze:

  1. Ale jesteście fajni! Aż chce się tam z Wami być!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszamy! Części z nich już w czerwcu nie będzie, ale możemy to powtórzyć!

      Usuń