Jeszcze w temacie Wielkanocy. Wielkiejnocy? Wybraliśmy się do Klasje, przygotowywać świąteczne kartki. Klasje to tutejszy dom dziecka. Specyficzny, bo dzieci raczej w nim nie nocują, najczęściej mają rodziców, którzy z jakichś powodów nie są w stanie się nimi zajmować. Bo chorzy, biedni, piją, niepełnosprawni, upośledzeni. Dzieci w Klasje jest 28, od takich całkiem maleńkich, które dopiero nauczyły się chodzić, do nastolatków. Były bardzo nami zainteresowane, stale nas o coś pytały, a my w większości nie rozumieliśmy (tylko ludzie z Chorwacji i Macedonii mogli się z nimi porozumieć). Były dwie panie, które w Klasje pracują, i one tłumaczyły. Najśmieszniejsze było to, że dzieciaki kompletnie nie mogły zrozumieć, że nie mówimy w ich języku. Niby widziały, że potrzeba tłumacza, ale za parę minut przybiegały i jak gdyby tamto się nie zdarzyło, znów zadawały nam setki pytań licząc na natychmiastową odpowiedź. A pytały o wszystko - skąd jesteśmy, ile mamy lat, co robimy, ile zarabiamy, czy bolał mnie kolczyk. Mnóstwo bezpośrednich pytań. Mahmud, chłopak z Turcji, przyniósł dla nich czekolady. Rzuciły się na nie wszystkie naraz, ale jedna dziewczynka zabrała wszystkie z zamiarem wydzielenia wszystkim później. Był też chłopak z Syrii, uchodźca. Przypłynął łodzią, bez rodziców, trafił do Chorwacji i na razie jest tutaj.
Dzieciaki się cieszyły, że wpadliśmy. Oczywiście kartki zrobiliśmy sami, bo one się błyskawicznie znudziły. Kartki trafiły nazajutrz do domu starości. Bardzo fajnie pomyślana akcja, brawo ESN.
Mamy mnóstwo zdjęć z dzieciakami, ale nie możemy publikować ich wizerunków.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz